Często otrzymuję pytania tego typu, dlatego postanowiłam podzielić się informacjami jak uniknąć wilczych napadów głodu.

Na pewno wielu z Was słyszało podstawową zasadę właściwego odżywiania mówiącą, że należy jadać 5-6 mniejszych posiłków w ciągu dnia. Otóż ostatnimi czasy zdania wśród dietetyków są na ten temat podzielone, jednak większość z nich obstaje za tą zasadą. Jeśli chodzi o mnie to również jestem tego zdania, że więcej posiłków dziennie to dobre rozwiązanie, aczkolwiek nie tylko z powodu pobudzenia naszego trawienia do szybszego działania. To co mną kieruje to właśnie zniwelowanie w ten sposób uczucia głodu. Jedząc ok. 5 posiłków dziennie co 2-3 godziny nie jesteśmy głodni na tyle, aby zjeść przysłowiowego konia z kopytami, ale zdrowszą i lżejszą wersją posiłku nie pogardzimy. Przykładem może być osoba, która wraca z pracy, a jej ostatni posiłek to kanapka w porze śniadaniowej, w brzuchu burczy, a „kiszki grają marsza”. Jak myślicie czy taka osoba wybierze mrożoną pizzę, którą szybko zaspokoi głód, czy może postanowi przygotować pełnowartościowy posiłek w postaci zapiekanki warzywnej z makaronem? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie…. Sytuacja całkowicie się odwraca gdy osoba ta godzinę przed zakończeniem pracy zjadła kolejny z 5 zalecanych posiłków.

Jeśli moi pacjenci obstają jednak za 4 posiłkami w ciągu dnia, gdyż napady głodu nie są dla nich zagrożeniem, nie stanowi to dla mnie żadnego problemu i układam jadłospis tak, aby zapotrzebowanie energetyczne było właściwe do ich trybu życia i celów jakie chcemy wspólnie osiągnąć. Szkopuł tkwi w tym, że każdy organizm jest inny, wyjątkowy i do każdego trzeba podejść indywidualnie.

Warto pamiętać również o spożyciu odpowiedniej ilości błonnika w diecie, najlepiej w granicach 30-40 gram dziennie. Błonnik pozwala nam na dłuższe uczucie sytości, a więc nie jesteśmy tak szybko głodni. Ważną kwestią jest także unikanie produktów o wysokim indeksie glikemicznym, które powodują szybki wzrost poziomu cukru we krwi, a więc prowadzą do napadu głodu. Są pewne triki, które pozwalają nam zmniejszyć ogólną wartość glikemiczną posiłku, np. spożycie owocu w połączeniu z orzechami.

Pamiętajmy, że zawsze warto mieć coś zdrowego pod ręką, co zaspokoi nasz głód w kryzysowej chwili;) Nie pobiegniemy wtedy do sklepu po batonika. Dobrze również zorganizować sobie czas tak, abyśmy mogli przygotować posiłek, który będzie czekał na nas w lodówce po powrocie z pracy.