To u mnie HIT! Ociągałam się z ich przyrządzeniem, gdyż smaży się je odrobinę inaczej i trudniej niż tradycyjne. Nie było to jednak słuszne, gdyż wychodzą przepyszne, trzeba tylko trzymać się odpowiednich wskazówek. Naleśniki smakiem przypominają pszenne, a są zdrowe, wartościowe, bezglutenowe, bez laktozy, a nadto niskowęglowodanowe! Idealne na śniadanie białkowo tłuszczowe.

Uwielbiam mąkę kokosową, króluje w moim menu, jest aromatyczna i pyszna, ale bardzo chłonna, więc potrawy z niej wykonuje się nieco inaczej niż z innych mąk.

Składniki na 2 grubsze naleśniki:

-2 jaja

-2 łyżki (20 g) mąki kokosowej

-90 ml napoju kokosowego/migdałowego

-olej kokosowy do smażenia

Składniki dokładnie mieszamy, najlepiej trzepaczką, odstawiamy na ok. 3 min. To ważne, nie pomijajmy tego kroku. Następnie bardzo mocno rozgrzewamy patelnię z olejem kokosowym, gdy już będzie gorąca wlewamy połowę masy, po chwili zmniejszamy lekko ogień i przykrywamy patelnię pokrywką. Naleśniki smaży się dłużej niż pospolite, a więc nie spieszmy się. Sprawdzamy czy naleśnik jest odpowiednio wysmażony podważając go lekko szpatułką. Jeśli łatwo odchodzi od patelni przewracamy naleśnika na drugą stronę, przykrywamy i dosmażamy. Tak samo postępujemy z resztą masy.

U mnie farszem do naleśników były mrożone truskawki podsmażone w rondelku z odrobiną stewii. Polewę stworzyłam z łyżeczki masła orzechowego i odrobiny mleczka kokosowego z puszki. Jak dla mnie istna rewelacja, niebo w gębie! Zachęcam gorąco do wypróbowania przepisu.